Nocna wyprawa koła ekologicznego na rykowisko

 

Czy wiecie:
- jak nazywa się okres godowy jeleni?
-jak określić wiek owego zwierzęcia?
-jaki zapach mają siki jelenia? (nasi chłopcy z koła ekologicznego doskonale wiedzą.. wcale nie mówimy, że to Grejs i Czarek)
      Tego i wielu innych rzeczy dowiedzieliśmy się podczas spotkania z leśniczym, P. Stanisławem Bronk (bardzo dziękujemy za „jeleniową" lekcję). Obejrzeliśmy cudowne trofea myśliwskie, posłuchaliśmy opowieści o łowieckich przygodach i wybraliśmy się na rykowisko.
Droga była prosta, ale po godzinie błądzenia po lesie z powrotem wróciliśmy do domu P.Bronk. Niestety sam musiał zaprowadzić nas w wyznaczone miejsce koło ambony. Rozłożyliśmy namioty dopiero o zmroku. Pomijając fakty, że przeszkodziły nam czerwone mrówki (dziękujemy P. Kotlarz ,która wyznaczyła miejsce na nocleg), że w namiocie dziewczyn po rozpięciu tropiku nie było wejścia( robota Julki), oraz, że ktoś nie domknął namiotu ( nasza kochana Przewodnicząca SU), narażając nas na mrówy, było zupełnie O.K. Sporo czasu spędziliśmy na pobliskiej ambonie, skąd obserwowaliśmy piękną pełnię, bawiliśmy się noktowizorem, wabiliśmy jelenie wabikiem lub skarpetkami Czarka (to drugie bardziej działało). Wabik posłużył nam też do zabawy w „Jaka to melodia?". Przez cały czas jelenie dawały o sobie znać. Nie uwierzycie, ale słyszeliśmy nawet ich walkę, która brzmiała, jakby dwie baby okładały się grabiami!
Około 1 w nocy zeszliśmy na pobliską polanę, z głębokim rowem. Chłopcy postanowili nas wystraszyć, czołgając się pośród traw. Kiedy do nas podeszli, czuć było od nich jakże samczy zapach. Okazało się, że przeczołgali się po sikach jelenia. Smród był okropny i towarzyszył nam do końca przygody. L  Na tej samej polanie uskutecznialiśmy nasze zabawy. Jednak chłopcy odmówili współpracy przy „króliczku" (chyba to wszyscy znacie). Oczywiście zgłodnieliśmy niemiłosiernie. Mieliśmy jednak sporo do jedzenia i termosy z ciepłą herbatą. Klaudia i Julka wzięły nawet zupki chińskie (haha, ciekawe jak chciały sobie poradzić bez ogniska?!). Gratulujemy Julce, gdyż ona miała ze sobą nawet garnek. Byliśmy na ambonie 3 razy. Dzięki tacie Małgosi zajadaliśmy czekoladę z Mediolanu (mmmmm). Cały czas towarzyszyły nam ryki jeleni, wielka szkoda, że ich nie zobaczyliśmy, ale może w przyszłym roku nam się uda. Zawisł nam samochód na jakiejś kłodzie, dlatego mogliśmy spokojnie w nim drzemać, nie bojąc się, że nam odjedzie.
Strasznie nam się podobało. Było fajnie i chcemy jeszcze raz.


DRUKUJ



Szkoła Wicko RSS

Licznik odwiedzin:
Wszystkich: 225 135
Wczoraj: 198
Dzisiaj: 92
Online: 9

Copyright (c) 2009- 2012 by szkola.wicko.eu
ArtWolan - projektowanie i tworzenie stron internetowych