Marcin Krużycki miał okazję podziękować Adamowi Małyszowi
W miniony weekend Marcin miał niesamowitą frajdę uczestnicząc jako kibic sportowy w Finale Pucharu Świata w skokach narciarskich. Zawody na mamuciej skoczni w słoweńskiej Planicy
odległej od Wicka o 1700 km, zgromadziły wielu kibiców z Polski, którzy podziękowali Adamowi Małyszowi za wszystkie sukcesy. Nasz skoczek (po słoweńsku latalec lub skakalec) oddał ostatni oficjalny skok w swojej karierze, lądując na 216 metrze, co dało mu trzecie miejsce w konkursie. Z tego wyjazdu Marcin przywiózł wiele pamiątek m.in.
zdjęcia z Adamem Małyszem,
z jego imiennikiem Martinem Kochem
oraz innymi skoczkami austriackimi,
których łatwo rozpoznać. Cenne zdjęcie wasz kolega zrobił sobie
z „Morgim" i jego tatą.
Natomiast najcenniejsze są
autografy Adama Małysza na fladze i „kręciole" kibica.
Te podpisy mistrz złożył po ostatnim skoku w niedzielę 20 marca 2011.
Marcin bardzo się cieszy z tego wyjazdu, bo, jak twierdzi, to ogromne przeżycie zobaczyć na własne oczy najlepszych skoczków narciarskich świata i móc uścisnąć im dłoń w miejscu, które jest uznawane za kolebkę skoków narciarskich.
To właśnie w Planicy na skoczni Letalnica przekroczono magiczne 100 i 200 m w długości skoku. Natomiast najdłuższy skok na Letalnicy oddany przez Polaka wynosi 226 m, odległość ta została uzyskana przez Kamila Stocha 19 marca 2011 r. Marcin żałuje, że póki co nie mógł zapuścić sobie wąsów, tak jak niektórzy zawodnicy i kibice (w tym jego tata), którzy postanowili w ten sposób oddać hołd Małyszowi, kończącemu karierę sportową.
W zamian za to, miał okazję dotknąć w piątek 18 marca kryształowej kuli, którą Thomas Morgenstern otrzymał w niedzielę. Wrażenia bezcenne!
oprac. M. Kubiak/M. Krużycki
